Złość jest emocją ważną dla każdego człowieka – pozwala przetrwać. Jest składnikiem „agresji”, która pozwala nam się posuwać naprzód. Agresja to przeciwieństwo pasywności – to aktywne zwrócenie się ku innej jednostce. Możemy do kogoś ruszyć w akcie złości lub miłości – oba te akty są pozytywne w skutkach i oba są przejawami agresji. Wbrew pozorom wyrażenie złości nie jest czymś złym, niestosownym.
Ważne jest, jak rozumiemy złość i czy potrafimy odróżnić ją od wybuchu furii lub wściekłości. Złość możemy kontrolować, natomiast wybuch wściekłości pozbawiony jest kontroli i zazwyczaj wynika z poczucia niemocy, bezsilności.
Pewnie niejeden z Czytelników mógłby stwierdzić, że rodzice nie tolerowali okazywania złości w domu. Karali za jej przejawy i nakazywali powstrzymywać się od tego typu zachowań. W efekcie niejeden z nas, poruszony impulsem złości, zmagał się z poczuciem winy. Utrwalone w dzieciństwie schematy niewyrażania złości, tłumienia jej i powstałe w efekcie przekonania typu „złość jest niemoralna” lub „nie wolno okazywać złości, trzeba być dobrym” sprawiają nam sporo problemów w dorosłości. W zasadzie nie zdajemy sobie spawy z tego, że wyparta złość kłębi się w ciele, a my, poprzez blokady w ciele i różnorodne napięcia, nie pozwalamy jej ujść i pozostawić uczucia ulgi.
Błędne przekonania na temat złości i jej wyrażania biorą się z kilku przyczyn. Po pierwsze, uczą nas tego rodzice bądź inne bliskie osoby w okresie dzieciństwa (podobnie, jak i my, wprowadzone w błąd przez swoich rodziców, i tak dalej, i tak dalej). Po drugie, nie potrafimy zdefiniować, czym w zasadzie jest złość i nie potrafimy odróżnić jej od wściekłości lub furii. Tymczasem złość jest nam potrzebna, byśmy umieli określać swoje potrzeby i asertywnie po nie sięgać, byśmy potrafili chronić swoje granice i zdrowo żyć.
Niewyrażana latami złość nie znika. Jak już wspomniałam, kłębi się w nas i kiedy przyjdzie czas może uwolnić się postaci niszczącej wściekłości. Nie daje to jednak żadnego ukojenia, gdyż w akcie furii nie mamy kontaktu z własnym ciałem i nie kontrolujemy własnych odczuć. W efekcie zamiast odczuć ulgę, odczuwamy jeszcze większe napięcie, a nierzadko silne poczucie winy.
Bioenergetyczne ćwiczenia pozwalają nam odkryć pokłady drzemiącej w nas i niewyrażonej złości. Jednak zanim przejdziemy do tego typu ćwiczeń, musimy zadbać o podstawę, jaką jest umiejętność odczuwania swojego ciała. Zaczynamy od ćwiczeń oddechowych i ugruntowujących ciało, dopiero potem przechodzimy do ćwiczeń mających na celu odkryć tłumioną dotąd złość. Wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie. Każdy z nas może potrzebować innej intensywności i innego czasu terapii, aby zakładane efekty pojawiły się. Trzeba pracować regularnie, zarówno w gabinecie terapeuty, jak i w domu. Potrzebna jest wysoka motywacja, regularność i - co najważniejsze – precyzyjność wykonywanych ćwiczeń. Trzeba odpowiednio pobudzać ciało, wykonywać ruchy, które będą miały odzwierciedlenie w każdym miejscu ciała i dotrą do problematycznych napięć. Najlepszym ćwiczeniem na odczucie tłumionej złości jest uderzanie pięściami w łóżko. Aby pobudzenie mogło przepływać przez całe ciało, aby ćwiczenie to było skuteczne, istotne jest ułożenie ciała. Zacznijmy od podstawy, jaką są stopy i nogi. Nogi powinny być ugięte w kolanach. Pięty lekko uniesione tak, aby kołysanie w przód i w tył pozwoliło nam balansować na przedniej części stopy. Ramiona unosimy wysoko, wyciągając je jak najdalej – tak, by poczuć napięte mięśnie. W ten sposób ciało układa się w łuk, a pobudzenie może sprawnie przejść przez ten łuk i „skruszyć” blokady mięśniowe, które nie pozwalają nam czuć. Przybieramy odpowiednią postawę i następnie wykonujemy naprzemienne uderzenia rękami w łóżko (kobiety dodatkowo mogą zaopatrzyć się np. w rakietę tenisową, która daje poczucie większej siły). Niekoniecznie od razu zobaczymy efekty pracy. Prawdopodobnie wymagać to będzie sporo czasu, a i tak na początku pojawi się wściekłość, a dopiero po regularnych i długotrwałych ćwiczeniach dotrzemy do swojej złości. Odkrycie, uświadomienie sobie jej występowania i jej wyrażenie to ważny krok na drodze do uzdrowienia siebie.
Wszystkie zmiany, nawet te najbardziej upragnione,
mają w sobie coś z melancholii;
zostawiamy przecież za sobą część siebie;
musimy zakończyć jedno życie,
aby móc się narodzić w nowym wcieleniu.
mają w sobie coś z melancholii;
zostawiamy przecież za sobą część siebie;
musimy zakończyć jedno życie,
aby móc się narodzić w nowym wcieleniu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioenergetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bioenergetyka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 stycznia 2012
piątek, 16 września 2011
ODDYCHANIE W BIOENERGETYCE
Oddychanie naładowuje ciało energią. Musimy być świadomi swego oddychania; zwracać uwagę na to, jak oddychamy: czy nosem, czy ustami? czy nie wstrzymujemy oddechu?
Naturalne oddychanie ma to do siebie, że angażuje całe nasze ciało - fale oddechowe przechodzą przez wszystkie jego części. Podczas wdechu fala biegnie od jamy brzusznej w górę aż ku głowie. Przy wydechu odwrotnie – od głowy ku stopom. Przy głębokim oddychaniu zaangażowana jest dolna cześć jamy brzusznej, wydymająca się przy wdechu i opadająca przy wydechu. Krótki oddech pojawia się, gdy fala oddechowa zostaje zablokowana na poziomie pępka lub kości miednicy – w tym momencie jama brzuszna nie uczestniczy w procesie oddychania. Oddychać głęboko znaczy głęboko odczuwać. Płytkie oddychanie wiąże się z tłumieniem uczuć związanych z brzuchem, np. smutku, rozpaczy, pożądania. Natomiast im dłużej coś tłumimy, tym bardziej się tego boimy. Sposobem na uwolnienie uczuć jest płacz – płacz jest naszym głównym mechanizmem wyzwalania napięć.
Osoby zatrzymujące w sobie uczucia, zatrzymują również powietrze. Charakterystyczna jest dla nich rozdęta klatka piersiowa. Głębokie oddychanie, a co za tym idzie głęboki płacz uwalniają owe uczucia i odblokowują ciało. Osoby mające problemy z wdechem (o słabo napełnionych klatkach piersiowych) nie tyle tłumią uczucia, co odcinają się od nich. Doświadczyły we wczesnym dzieciństwie sytuacji, w których ich pragnienie kontaktu zostało zdławione. Urazy te wpłynęły na pojawienie się problemów z oddychaniem.
Płacz jest bardzo pomocny, ale niewystarczający w przypadku problemów związanych z rozdętą lub niedostatecznie napełnioną powietrzem klatką piersiową. Potrzebna jest znacznie silniejsza emocja – gniew. Osoba, której wielkie pragnienie zostało zniweczone, ma wystarczający powód, by odczuwać gniew, lecz brak jej energii, by wzbudzić w sobie i utrzymać emocję na takim poziomie intensywności, na jakim mogłaby się stać skuteczną siłą. Uwolnienie gniewu w wyniku specjalnych ćwiczeń bioenergetycznych sprawia, że ciało staje się ożywione, a uczucie rozpaczy i bezsilności znika.
Mówi się, że powinno się oddychać przez nos. Jak się okazuje, w przypadku aktywności lub silnych emocji np. gniewu, lęku, smutku, pasji lub pożądania oddychamy przez usta z powodu zwiększonego zapotrzebowania na energię. Oddychanie przez nos w takich sytuacjach jest sposobem na utrzymanie kontroli i nie pozwala uczuciom żyć swoim życiem.
Powinniśmy mieć czas na oddychanie. Nie wstrzymywać oddechu, gdy coś robimy. Oddychać głęboko, ale naturalnie. Nie jesteśmy w stanie nauczyć się tego w krótkim czasie – wymaga to licznych ćwiczeń. Ale warto się to zrobić, gdyż oddychając głęboko, łatwo przychodzi nam odczuć, jak słuszny jest świat, jak sprawiedliwy i piękny.
Wypróbuj to krótkie ćwiczenie (niejeden raz):
Siedząc na krześle i np. czytając książkę lub ucząc się, przerwij na chwilę, aby odetchnąć. Przechyl się do tyłu, unieś w górę ramiona i weź kilka głębokich oddechów.
Czy czujesz, że oddychasz głębiej?
Więcej w książce Alexandra Lowena pt. „Duchowość ciała”.
niedziela, 8 sierpnia 2010
Wstęp do bioenergetyki
Bioenergetyka jest techniką terapeutyczną, która pomaga jednostce przywrócić jej ciało i czerpać możliwie największą satysfakcję z życia ciała. (...) ma pomóc człowiekowi otworzyć serce na życie i miłość.
Ograniczamy nasze ciało - nasz oddech jest płytki, ruchom brak swobody, nie w pełni przeżywamy uczucia i blokujemy swoją autoekspresję.
Takie blokady pojawiły się w nas, by pomóc nam przetrwać w środowisku. Zamknęliśmy nasze serca w obronie przed zranieniem. Tylko uwolnienie go i odkrycie samego siebie pozwoli nam znaleźć prawdziwy sens życia.
Lowen pisze: Moje stanowisko jest następujące: procesy energetyczne w ciele determinują to, co dzieje się w umyśle, tak samo jak determinują to, co dzieje się w ciele.
Pojęcia energia i osobowość są ze sobą powiązane. To, ile i jaką energię posiadamy, odzwierciedla się w naszej osobowości. To właśnie energia pozwala nam się rozwijać; potrzebujemy jej do rozwoju naszej osobowości.
Jeśli w naszym ciele obecne są pewne zahamowania, chroniczne napięcia mięśniowe, tudzież blokady, nasza zdolność do wyrażania samego siebie, swoich uczuć i myśli będzie ograniczona, a co za tym idzie - ograniczona będzie również zdolność do doświadczania przyjemności.
Lowen stwierdza, iż życie uczuciowe zależy od wewnętrznej ruchliwości ciała, która z kolei jest funkcją przepływu pobudzenia. Zaburzenia tego przepływu występują w postaci bloków mięśniowych ujawniających się w miejscach o zmniejszonej ruchliwości.
Napięcie na poziomie szyi "oddziela" serce od głowy, a na poziomie talii - od narządów płciowych. W efekcie serce pozostaje w odosobnieniu, a impulsy miłości biegnące z niego nie są w stanie przedrzeć się przez blokady i ujawnić w ekspresji jednostki. Natomiast, aby prawdziwie kochać i czerpać z tego rzeczywistą satysfakcję, głowa, serce i narządy płciowe muszą ze sobą współgrać.
Owa sztywność jest obroną przed bólem, przed pokazaniem własnych uczuć, które mogłyby zostać ponownie odrzucone. Wczesne doświadczenia złamanego serca powodują, iż boimy się ponownego zranienia.
Tworzymy blokady, które mają nas ochraniać, a w rzeczywistości tylko jeszcze bardziej nam szkodzą.
Kontrolujemy się, by się bronić. By chronić nasze bezbronne serce. Dzieje się tak, kiedy nie czujemy się wystarczająco bezpieczni, by otworzyć się na miłość i zaangażować w związek z drugą osobą.
A Lowen wyraźnie zaznacza, że przecież oddanie się w miłości nie jest poddaniem się drugiej osobie, ale własnej jaźni, własnemu sercu i własnemu pragnieniu miłości.
Ograniczamy nasze ciało - nasz oddech jest płytki, ruchom brak swobody, nie w pełni przeżywamy uczucia i blokujemy swoją autoekspresję.
Takie blokady pojawiły się w nas, by pomóc nam przetrwać w środowisku. Zamknęliśmy nasze serca w obronie przed zranieniem. Tylko uwolnienie go i odkrycie samego siebie pozwoli nam znaleźć prawdziwy sens życia.
Lowen pisze: Moje stanowisko jest następujące: procesy energetyczne w ciele determinują to, co dzieje się w umyśle, tak samo jak determinują to, co dzieje się w ciele.
Pojęcia energia i osobowość są ze sobą powiązane. To, ile i jaką energię posiadamy, odzwierciedla się w naszej osobowości. To właśnie energia pozwala nam się rozwijać; potrzebujemy jej do rozwoju naszej osobowości.
Jeśli w naszym ciele obecne są pewne zahamowania, chroniczne napięcia mięśniowe, tudzież blokady, nasza zdolność do wyrażania samego siebie, swoich uczuć i myśli będzie ograniczona, a co za tym idzie - ograniczona będzie również zdolność do doświadczania przyjemności.
Lowen stwierdza, iż życie uczuciowe zależy od wewnętrznej ruchliwości ciała, która z kolei jest funkcją przepływu pobudzenia. Zaburzenia tego przepływu występują w postaci bloków mięśniowych ujawniających się w miejscach o zmniejszonej ruchliwości.
Napięcie na poziomie szyi "oddziela" serce od głowy, a na poziomie talii - od narządów płciowych. W efekcie serce pozostaje w odosobnieniu, a impulsy miłości biegnące z niego nie są w stanie przedrzeć się przez blokady i ujawnić w ekspresji jednostki. Natomiast, aby prawdziwie kochać i czerpać z tego rzeczywistą satysfakcję, głowa, serce i narządy płciowe muszą ze sobą współgrać.
Owa sztywność jest obroną przed bólem, przed pokazaniem własnych uczuć, które mogłyby zostać ponownie odrzucone. Wczesne doświadczenia złamanego serca powodują, iż boimy się ponownego zranienia.
Tworzymy blokady, które mają nas ochraniać, a w rzeczywistości tylko jeszcze bardziej nam szkodzą.
Kontrolujemy się, by się bronić. By chronić nasze bezbronne serce. Dzieje się tak, kiedy nie czujemy się wystarczająco bezpieczni, by otworzyć się na miłość i zaangażować w związek z drugą osobą.
A Lowen wyraźnie zaznacza, że przecież oddanie się w miłości nie jest poddaniem się drugiej osobie, ale własnej jaźni, własnemu sercu i własnemu pragnieniu miłości.
czwartek, 15 kwietnia 2010
Fascynacja bioenergetyką Lowena
Ciężki jest żywot studentki psychologii.
Przez (prawie) cztery lata nie mogłam tak naprawdę powiedzieć, co chcę i co będę kiedyś robić.
Owszem, psychologia zawsze mnie interesowała. Ale przez cały ten czas było to bardzo ogólne zainteresowanie.
Szukałam tego fragmentu, cząstki, która stałaby się tą "moją".
Byłam już prawie pewna, że nie znajdę. Po prostu poczułam, że te poszukiwania są beznadziejne i choćby nie wiem co, nie dadzą oczekiwanych efektów. Przeżyłam takich kryzysów kilka.
Gdy wzięłam do ręki pierwszą książkę Lowena, wiedziałam już, że to jest to coś.
A przynajmniej wiedziałam, że chcę dowiadywać się o tym więcej i więcej. Chcę czytać i uczyć się, na czym polega bioenergetyka.
Czułam się, jakbym dostała obuchem w łeb. Nie, to nie było wcale bolesne, to było szalone...!
Każdą wolną minutę poświęcałam i poświęcam dalej na czytanie.
Nie wiem, może to moja przyszłość. A może i nie.
Wiem jedno – to jest największa przyjemność, jaka spotkała mnie w ciągu ostatnich klilku miesięcy, dlatego nie chcę tej przyjemności zaprzestawać.
Bioenergetyka – jest metodą psychoterapii, opartą na psychoanalizie i wzbogaconą wątkiem tzw. pracy z ciałem. Twórcą jest Alexander Lowen. Założenia dotyczące energetycznego podłoża procesów psychicznych przejął od Wilhelma Reicha i opierając się na nich, stworzył swoją koncepcję psychoterapii.
Pokrótce mówiąc, bioenergetyka zakłada, iż przyczyną zaburzeń psychicznych jest tłumienie uczuć – takie tłumienie przejawia się w postaci napięcia mięśniowego, które blokuje przepływ energii przez organizm.Terapia ma pomóc w uwolnieniu czy też uruchomieniu zalegających w ciele emocji, co w konsekwencji pozwoli organizmowi się rozwijać. Człowiek staje się świadomy swojego ciała i jego ograniczeń, a także ma swobodny dostęp do swoich uczuć: lęku, miłości, złości, bólu, również pragnień seksualnych.
Przez (prawie) cztery lata nie mogłam tak naprawdę powiedzieć, co chcę i co będę kiedyś robić.
Owszem, psychologia zawsze mnie interesowała. Ale przez cały ten czas było to bardzo ogólne zainteresowanie.
Szukałam tego fragmentu, cząstki, która stałaby się tą "moją".
Byłam już prawie pewna, że nie znajdę. Po prostu poczułam, że te poszukiwania są beznadziejne i choćby nie wiem co, nie dadzą oczekiwanych efektów. Przeżyłam takich kryzysów kilka.
Gdy wzięłam do ręki pierwszą książkę Lowena, wiedziałam już, że to jest to coś.
A przynajmniej wiedziałam, że chcę dowiadywać się o tym więcej i więcej. Chcę czytać i uczyć się, na czym polega bioenergetyka.
Czułam się, jakbym dostała obuchem w łeb. Nie, to nie było wcale bolesne, to było szalone...!
Każdą wolną minutę poświęcałam i poświęcam dalej na czytanie.
Nie wiem, może to moja przyszłość. A może i nie.
Wiem jedno – to jest największa przyjemność, jaka spotkała mnie w ciągu ostatnich klilku miesięcy, dlatego nie chcę tej przyjemności zaprzestawać.
Bioenergetyka – jest metodą psychoterapii, opartą na psychoanalizie i wzbogaconą wątkiem tzw. pracy z ciałem. Twórcą jest Alexander Lowen. Założenia dotyczące energetycznego podłoża procesów psychicznych przejął od Wilhelma Reicha i opierając się na nich, stworzył swoją koncepcję psychoterapii.
Pokrótce mówiąc, bioenergetyka zakłada, iż przyczyną zaburzeń psychicznych jest tłumienie uczuć – takie tłumienie przejawia się w postaci napięcia mięśniowego, które blokuje przepływ energii przez organizm.Terapia ma pomóc w uwolnieniu czy też uruchomieniu zalegających w ciele emocji, co w konsekwencji pozwoli organizmowi się rozwijać. Człowiek staje się świadomy swojego ciała i jego ograniczeń, a także ma swobodny dostęp do swoich uczuć: lęku, miłości, złości, bólu, również pragnień seksualnych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
